Ćwierć miliarda euro wydane (podobno) przez Real Madryt położyło się cieniem na całej letniej sesji transferowej, więc trudno by nie było głównym tematem w Hiszpanii. Wicemistrzowie sprzed roku zupełnie przebudowali drużynę, a obrońcy tytułu uzupełnili swoją na kilku pozycjach. Trudno uwierzyć, by pozostałe zespoły liczyły się w walce o mistrzostwo, ale to ile komu odbiorą punktów, może być decydujące.
+Czytaj dalej
Pierwszy mecz w podstawowym, po trzech miesiącach kontuzji, rozpoczął David Silva. Wrócił do ligi we wspaniałym stylu - zdobywając dwie bramki. Świetna była zresztą cała Valencia i samo spotkanie. Atletico po raz kolejny w tym sezonie pokazało, że z drużynami z czołówki sobie nie radzi.
Valencia była gorsza w tym meczu - akurat o jedną bramkę. Punkty straciła grając zbyt defensywnie i marnując wiele okazji. Z kolei Real wygrał dzięki konsekwencji, mądrej obronie i przede wszystkim dzięki Robbenowi, który przez całe spotkanie stwarzał duże zagrożenie pod bramką Renana. Na wyróżnienie zasłużyli też Higuain i - bardzo niespodziewanie - Metzelder.
Oba zespoły za bardzo wzięły sobie do serca hasło “na zero z tyłu” - i akurat ten plan wykonały bez zarzutu. Jedni i drudzy nie wykorzystali nielicznych szans do zdobycia bramki. Gra toczyła się najczęściej w środku pola, a napastnicy byli bardzo dokładnie pilnowani. Palop pozostaje bramkarzem, który w pierwszej lidze nie puścił jeszcze bramki po strzale Davida Villi.
+Czytaj dalej
Potwierdzenie racji tych, którzy przed sezonem dawali Almerii duże szanse na walkę o puchary. Na własnym stadionie andaluzyjski zespół walczył ze znacznie bogatszym rywalem jak równy z równym. Były trener Almerii Unai Emery z bramek swojej drużyny cieszył się dwa razy, ale do Walencji przywiózł tylko jeden punkt - zdobyty po golu niezawodnego Davida Villi.