Powiem tak: nie było to świetna reklama hiszpańskiego futbolu, ale też najgorszy mecz w tym sezonie. Nie pierwszy, też, który obrońcy tytułu wygrali, mimo że nie przeważali na boisku. Antonio Tapia i jego zespół chyba zbyt mocno uwierzyli w tę famę i nie potrafili wykorzystać swojej szansy. Wygraną dał Realowi Higuain - zwykle niewidoczny, ale zadający śmiertelne ciosy.
+Czytaj dalej

W meczu było widać wielkie zaangażowanie graczy Athletiku, niestety z niemal zupełnym wyłączeniem myślenia. Efekt: przegrana 2:5, gra w 10 już od pierwszej połowy, dodatkowe 7 żółtych kartek. To ostatnie wynikało też z formy sędziego Muniza Fernandeza, który jakby pokazywał je na zasadzie losowania. Seria przegranych klubu z Bilbao z Realem wydłużyła się do 8.
+Czytaj dalej

Chyba można to określić jako triumf hiszpańskiej myśli trenerskiej i hiszpańskiego szkoły piłkarskiej, tyle że trudno powiedzieć nad czym. Liverpool nie pozostawił kibicom Realu żadnych złudzeń. Mimo że goście przeważali w posiadaniu piłki i niemal dorównywali LFC w liczbie strzałów, byli znacznie słabsi.
+Czytaj dalej

Atletico zagrało kolejny świetny mecz przeciwko drużynie z czołówki i po raz kolejny taki mecz zapisał się jako jeden z najlepszych w tym sezonie. Świetną grę pokazywali nie tylko ofensywni gracze obu zespołów, ale także obrońcy. Mogło być 4:4, skończyło się na 1:1 - dzięki czemu Barcelona znów ma więcej punktów przewagi nad Realem.
+Czytaj dalej

Valencia była gorsza w tym meczu - akurat o jedną bramkę. Punkty straciła grając zbyt defensywnie i marnując wiele okazji. Z kolei Real wygrał dzięki konsekwencji, mądrej obronie i przede wszystkim dzięki Robbenowi, który przez całe spotkanie stwarzał duże zagrożenie pod bramką Renana. Na wyróżnienie zasłużyli też Higuain i - bardzo niespodziewanie - Metzelder.

+Czytaj dalej