Na kolejkę przed zakończeniem fazy grupowej Ligi Mistrzów wśród zespołów pewnych awansu brakuje wielkich i bogatych klubów, takich, które po losowaniu były oceniane jako faworyci. Nie można tego nazwać sensacją, ale w tym roku LM jest wyjątkowo wyrównana, biorąc pod uwagę różnice w budżetach. Być może największym dają się we znaki ciągłe podróże i walka na trzech frontach?
+Czytaj dalej
Ten piłkarski weekend przyniósł pojedynki na szczycie przede wszystkim w Anglii i we Włoszech. Ci, którzy czekali na kolejne upokorzenie Arsenalu, zawiedli się. Podobnie jak ci, którzy liczyli na przejaw wielkości jedenastki Luisa Enrique w meczu z Milanem i przebudzenie w Interze. W Niemczech znów bezproblemowo 3 punkty zdobył Bayern, ale rywale nie tracą dystansu.
Pierwszy raz od 1996 Manchester United stracił 6 bramek - w efekcie fantastycznej gry odwiecznych rywali z tego miasta, dowodzonych przez małego generała - Davida Silvę. Gospodarze nie mają niczego na usprawiedliwienie porażki, a gościom nikt nie może powiedzieć, że nie zasłużyli. Jeśli ktoś wątpił, że Mancini buduje za petrodolary wielką drużynę, dostał właśnie potwierdzenie.
+Czytaj dalej
Jak donosi internetowy “Guardian” , a raczej Press Association, a raczej Richard Bevan - szef związku zawodowych menedżerów w Wielkiej Brytanii, już niedługo zagraniczni właściciele klubów mogą znieść jedną z podstawowych zasad rozgrywek: spadek i awans dla najgorszych i najlepszych drużyn każdej klasy.
+Czytaj dalej
Ten mecz chyba nie do końca spełnił oczekiwania kibiców. Konkretniej: spełniła je przede wszystkim druga połowa. Liverpool był nieco lepszy i pewnie dowiózłby prowadzenie do końca, gdyby Ferguson nie posłał po przerwie na boisko swoich najlepszych zawodników. Po wyrównaniu gospodarze zaatakowali z furią i do ostatniego gwizdka mecz świetnie się oglądało - szkoda, że tak krótko.
+Czytaj dalej