Oczywiście mam na myśli piłkę nożną w telewizji. Takiego nagromadzenia ciekawych spotkań na antenie nie pamiętam już od dawna. W sobotę i niedzielę wypada obejrzeć przynajmniej cztery mecze. Zakończy wszystko pojedynek Barcelona - Real w niedzielny wieczór.
+Czytaj dalej

Everton to solidny zespół z bardziej niż solidnym menedżerem. To wszystko nie wystarczyło nawet do strzelenia bramki na Old Trafford, mimo że przynajmniej czterech piłkarzy gości rozegrało dobry mecz. Gospodarze, jak zwykle, wykorzystali słabości przeciwnika i strzelili ile mogli. Darren Fletcher popisał się fantastycznym wolejem, dzięki któremu przypomniał kibicom, że kiedyś był napastnikiem.
+Czytaj dalej

To był jeszcze jeden mecz pokazujący siłę angielskiego futbolu. Mimo zupełnie innego stylu gry, Chelsea i Everton były dla siebie godnymi przeciwnikami. Londyńczycy wygrali zasłużenie, bo w końcówce mili więcej sił i nieco więcej umiejętności. Ich kibice mają trofeum na otarcie łez po przegranej walce o mistrzostwo i Puchar Europy.
+Czytaj dalej

Po raz drugi w tym sezonie Everton w głupi sposób wypuścił z rąk punkty w meczu z Aston Villą. Po tym, jak Pienaar strzelił bramkę na 1:3, wydawało się to niemożliwe, ale gracze Davida Moyesa wyjątkowo łatwo dali się zepchnąć do obrony. Remis może wlać trochę nadziei w serca piłkarzy Aston Villi, którzy ostatnio w dość frajerski sposób stracili punkty w meczu z MU.
+Czytaj dalej

Pewnie przed meczem wynik bezbramkowy byłby dla kibiców Evertonu niezłą prognozą. Biorąc jednak pod uwagę przebieg meczu przeciwko Chelsea, gospodarze stracili 2 punkty. Piłkarze Davida Moyesa przeważali, ale zabrakło im kreatywności i napastników.

+Czytaj dalej