Od początku druga linia Ruchu miała dużą przewagę - nie traciła bezsensownie piłek jak Cracovia, pewnie je odbierała. Ładnie skrzydłami atakowali: Brzyski i przede wszystkim Zając, który już w 7. minucie miał sytuację “sam na sam” z Cabajem, ale świetnie interweniował bramkarz gości. Przez całą pierwszą połowę gospodarze byli lepsi, a po przerwie zasłużenie strzelili gole.
Cracovii po raz kolejny nie udało się wygrać z Wisłą - mimo że momentami grała lepiej niż lokalny rywal. Po pierwszej połowie gospodarze wygrywali 1:0 i mogli mieć nadzieje na zwycięstwo. Po przerwie do ataku ruszyła Wisła i piłkarze Stefana Majewskiego mieli szczęście że do końcowego gwizdka stracili tylko jedną bramkę. Mimo to remis można uznać za w miarę sprawiedliwy.