Niestety, oba zespoły nie nawiązały do zeszłorocznego świetnego widowiska i robiącego wrażenie 4:4. Mecz był nudny i po jego obejrzeniu znikały wątpliwości na temat niskiej formy zespołów Beniteza i Wengera. O trzech punktach dla gospodarzy przesądziło jedno dobre dośrodkowanie Rosicky’ego, błąd Skrtela i główka Diaby’ego. Poza tym, brakowało ciekawych momentów.
+Czytaj dalej

Niedzielny pojedynek najlepszych londyńskich zespołów nie przyniósł wielu niespodzianek. Chelsea i Arsenal grały tak, jak można się było spodziewać i to samo można powiedzieć o wyniku. Kolejna strata punktów przez zespół Wengera nie tylko każe zapomnieć o szansach na tytuł, ale też daje nadzieję wszystkim, którzy są w tabeli niżej. Bohaterami meczu - wyjątkowo efektywni: Drogba i Cech.
+Czytaj dalej

Goście pokazali umiejętność kontratakowania na najwyższym poziomie, co było głównym powodem ich wygranej. Drugim była niższa forma i słaba skuteczność całego Arsenalu. Kolejny raz Ferguson wygrał pojedynek z Wengerem, lepiej zaplanował grę swojego zespołu i dobrał piłkarzy. Londyńczycy znów unikali prostych środków do celu i brakowało im w wielu sytuacjach zdrowego rozsądku.
+Czytaj dalej

Arsene Wenger znów popsuł sobie wizerunek w oczach kibiców innego klubu. Jeśli fani Aston Villi zgadzają się ze swoim menedżerem Martinem O’Neillem, Francuz trafił po środowym meczu ligowym na ich czarną listę. Po bezbramkowym remisie, zapewne by usprawiedliwić stratę punktów, menedżer Arsenalu odważył się stwierdzić że gospodarze grali długimi piłkami, co na irlandzkim kolegą po fachu zrobiło wielkie wrażenie.
+Czytaj dalej

To nie była wizytówka Premier League - ani jeśli chodzi o poziom gry, ani warunki pogodowe. Obu zespołom brakowało kilku piłkarzy kontuzjowanych lub trenujących z reprezentacjami w Angoli. Brakowało też klasy i szybkości w rozgrywaniu akcji ofensywnych oraz pewności w obronie. Mimo to rezultat oglądało się całkiem miło.

+Czytaj dalej