Oba zespoły z Liverpoolu nie stanęły na wysokości zadania. Półfinał FA Cup stał na poziomie zbliżonym do meczu średniaków Championship: było dużo kopania, ale niewiele grania. Zwycięsko z walki na Wembley wyszedł Liverpool, i to za sprawą kozła ofiarnego obwinianego za wszystkie niepowodzenia. Carroll strzelił gola (oczywiście głową) na 4 minuty przed końcem regulaminowego czasu.
+Czytaj dalej

Athletic pokonał MU w dwóch meczach w takim stylu, że nawet Ferguson nie miał wątpliwości co do wyższości przeciwnika i przyznał, że podziwia grę jedenastki Bielsy i pracę tego trenera. W rewanżu na San Mames Baskowie mieli mecz pod kontrolą, tym bardziej że już w 23. minucie strzelili gola, który na gości nakładał obowiązek strzelenia minimum trzech.
+Czytaj dalej

Za co fani kochają Arsenal? Jeśli za frajerskie porażki, to po tym meczu są mu jeszcze bardziej oddani. Tym razem trupa Wengera nie grała pięknie, ale prowadziła przez długi czas, by w końcówce dać sobie strzelić 3 bramki, odebrać 3 punkty, które mogły pozwolić zmniejszyć dystans do czołowej trójki. Fani Fulham mogą przede wszystkim pochwalić swój zespół za efektywność.
+Czytaj dalej

Czasy się zmieniają i zespoły też. Jeszcze rok temu można by powiedzieć, że Everton przegrał wygrany mecz w stylu Arsenalu. Teraz Arsenal wygrywa jak Chelsea a drużyna Ancelottiego jest bezsilna jak za Ranieriego. We wtorek grający bez Cahilla liverpoolczycy nie potrafili utrzymać darowanego im przez sędziego prowadzenia.
+Czytaj dalej

Warto było ten mecz obejrzeć, choćby po to, by zobaczyć Barcelonę nie mającą przewagi w posiadaniu piłki na własnym boisku. Właśnie tak było w pierwszej połowie, w której goście nie wykorzystali wielu okazji bramkowych i prowadzili 1:0. Po przerwie najwyraźniej się przestraszyli i oddali zwycięstwo sąsiadom z północnego-wschodu. Najbardziej do zwycięstwa przyczynili się Iniesta i Xavi.
+Czytaj dalej