Przed meczem gościom z Galicji nikt nie dawał szans. Okazało się, że jak najbardziej słusznie. Barcelona na własnym boisku obnażyła wszystkie słabości drużyny Miguela Angela Lotiny i każdego gracza z osobna. Bez wielkich trudności, grając z polotem, gospodarze wygrali 5:0. Tym samym pobili rekord startu ligowego w historii Primera Division.

+Czytaj dalej

Trochę smutno oglądać mecz, który miał być starciem tytanów, a po którym ma się wrażenie, że MU znów ograł któregoś z przeciętniaków 1:0. Tyle że tym razem wygrał nie z Sunderlandem albo Wigan, ale z Chelsea - i to aż 3:0. Bynajmniej nie przez przypadek, ale też aż tak dużej przewagi nie miał.

+Czytaj dalej

Pierwszy mecz w podstawowym, po trzech miesiącach kontuzji, rozpoczął David Silva. Wrócił do ligi we wspaniałym stylu - zdobywając dwie bramki. Świetna była zresztą cała Valencia i samo spotkanie. Atletico po raz kolejny w tym sezonie pokazało, że z drużynami z czołówki sobie nie radzi.

+Czytaj dalej

To był podręcznikowy przykład zdemolowania zespolu gorszego o jedna klasę. Liverpool panował od pierwszej do ostatniej minuty, a Newcastle na własnym stadionie dało kibicom powody do drżenia o utrzymanie. Obrona „Srok” w tym meczu grała ka-ta-stro-fal-nie.

+Czytaj dalej

Dobry, wyrównany mecz. Wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy, mimo że przez całą pierwszą połowę wyraźnie przeważali gospodarze. Zdołali wyrównać dopiero w 91. minucie i nie pierwszy raz w tym sezonie pokazali, że grają do końca. Arsenal po raz kolejny zademonstrował masę błędów w obronie. Na szczęście miał Bacary’ego Sagnę.
+Czytaj dalej