W meczu nie było bramek, gospodarze nie wygrali, ale tak naprawdę po ostatnim gwizdku liczyło się tylko to, że Ferguson zdobył swój 11 tytuł z tym klubem, a kibice i piłkarze mogli go świętować na własnym stadionie. Arsenal nie miał nic do stracenia i nic do zyskania - chyba że przesunięcie fety po wywalczeniu mistrzostwa było by aż tak słodkie dla Wengera i jego ekipy.
+Czytaj dalej

Athletic przygotowywał się do tego meczu od miesiąca, Barcelona - pewnie od dwóch dni. I tak wygrali piłkarze Guardioli, stuprocentowo zasłużenie. Dzięki temu mają w kolekcji o jeden triumf więcej niż “Lwy” z Bilbao. Niezaangażowanemu widzowi oglądanie meczu powinny popsuć dwie sytuacje - jedna przed pierwszym gwizdkiem, druga - w drugiej połowie.
+Czytaj dalej

Jeśli ktoś czekał na ostateczne potwierdzenie dominacji Barcelony, dostał je. Oczywiście kibice Realu woleliby już jakieś skromne 0:1, ale Josep Guardiola i jego piłkarze obnażyli dużą część problemów swoich przeciwników. Dobry mecz rozegrał Iker Casillas, ale wobec świetnej dyspozycji Xaviego, Henry’ego i Messiego, było to za mało.
+Czytaj dalej

Półfinał Pucharu UEFA był przykładem gry kryzysowego Werderu, który w Bundeslidze nie może wypłynąć powyżej 10. miejsca. Z tych rozgrywek wyeliminował już AC Milan, ale w meczu przeciwko odwiecznym rywalom znad Morza Północnego drużyna Thomasa Schaafa była przez większość czasu bezradna.
+Czytaj dalej

Ile bramek mu si strzelić Andriej Arszawin, żeby Arsenal wygrał z Liverpoolem? Jeśli przed takim meczem ktoś powie, że cztery, jestem gotów mu uwierzyć. Tymczasem życie okazuje się bardziej bezlitosne: obrońcy Arsenalu potrafią bardzo szybko rozmienić na drobne każde prowadzenie, szczególnie jeśli zupełnie na nie nie zasługują i prowadzą dzięki zbiegom okoliczności i błędom przeciwników.
+Czytaj dalej