Chyba można to określić jako triumf hiszpańskiej myśli trenerskiej i hiszpańskiego szkoły piłkarskiej, tyle że trudno powiedzieć nad czym. Liverpool nie pozostawił kibicom Realu żadnych złudzeń. Mimo że goście przeważali w posiadaniu piłki i niemal dorównywali LFC w liczbie strzałów, byli znacznie słabsi.
+Czytaj dalej

Juventus pokazał, że nie przez przypadek wygrał u siebie z Realem. Del Piero pokazał, że nie przez przypadek w wieku 34 lat wciąż gra w pierwszym składzie. Z kolei Real i jego trener zademonstrowali skłonność do prostych błędów i niewykorzystywania dobrych okazji orz brak pomysłu na rozmontowanie solidnej włoskiej obrony.
+Czytaj dalej

Mecz przebiegł zgodnie z tym, czego można się było spodziewać. Liverpool zdominował środek pola, piłkarze PSV skupili się na obronie. Efekt o tyle różnił się od moich oczekiwań, że goście zdołali strzelić bramkę po dużym błedzie Skrtela. Ich przegrana nie była wątpliwa ani przez minutę tego meczu. Steven Gerrard strzelił swoją 100. bramkę dla Liverpoolu.

+Czytaj dalej

Nie wiem czy takie rzeczywiście było zamierzenie Jesualdo Ferreiry, ale jego zespół od początku wyglądał jakby był nastawiony tylko i wyłącznie na obronę. Jak można się było domyślić, to nie była mądra taktyka na mecz wyjazdowy z Arsenalem. Gospodarze wykorzystali to co potrafią najlepiej - szybkie wymiany kilku podań i dzięki temu zupełnie rozbili portugalski zespół. Najlepszy na boisku był Ammanuel Adebayor.

+Czytaj dalej

Może to zabrzmi dziwnie w kontekście wyniku, ale to była najlepsza Wisła jaką widziałem od przynajmniej pół roku. Momentami gracze Skorży dominowali na boisku i bardzo intensywnym pressingiem odzyskiwali piłki przed polem karnym. Co więcej, sami też potrafili dokładnie i sensownie podawać naciskani przez rywali. Przegrali po indywidualnym błędzie Clebera. Remis nie byłby chyba krzywdzący dla gospodarzy.

+Czytaj dalej