W najciekawiej zapowiadającym się meczu weekendu Barcelona wykorzystała słabą grę obrony Valencii i wygrała aż 5:1. We Francji Montpellier wywalczyło na stadionie PSG 2:2, a Bordeaux pokonało Lyon. Bayern, po remisie we Freiburgu stracił dystans do obu Borussii. W Serie A bez większych problemów wygrały Juventus i Milan a zawstydzające porażki poniosły Inter i Lazio.
Anglia
Weekendowe mecze w 1/8 finału FA Cup potwierdziły słabą formę Chelsea i bardzo słabą Arsenalu. Ci pierwsi przez większą część meczu u siebie przegrywali z Birmingham, zdołali tylko zremisować i spotkają się z nim jeszcze jeden raz - 6 marca. Arsenal uniknął nawet dodatkowego mecz - przegrał gładko z Sunderlandem 0:2, znów popełniając proste błędy w obronie.
Tottenham, który czeka w najbliższy weekend derbowe spotkanie z Arsenalem, nie potrafił nawet strzelić bramki Stevenage Borough i będzie musiał zagrać jeszcze raz z trzecioligowcem. Co prawda Redknapp wystawił rezerwową jedenastkę, ale i tak kibice byli zdziwieni widząc Stevenage, któremu do zwycięstwa brakowało tylko sprytu i wykorzystywania okazji.
W pozostałych 6 konfrontacjach nie będą potrzebne dodatkowe mecze. Everton spokojnie wygrał 2:0 z Blackpool. W takich samych rozmiarach wygrał Bolton na wyjeździe z Milwall i Stoke z Crawley, grając przez 75 minut w dziesiątkę. Liverpool pokonał Brighton aż 6:1, ale o tym meczu wszyscy będą pamiętali przede wszystkim dlatego, że drugoligowcy strzelili sami sobie 3 bramki, w tym Bridcutt - dwie. Z rozgrywek odpadło Norwich, pokonane na własnym stadionie przez Leicester 2:1.
Hiszpania
Real i Barcelona wygrały różnicą 4 bramek, a ci, którzy oczekiwali dobrej postawy Valencii na Camp Nou, bardzo się zawiedli. Trzeci zespół ligi co prawda zaczął świetnie - w 9. minucie od gola Piattiego po centrze Fenghouliego, ale potem zaczął się koncert Messiego, który strzelił 4 bramki, wykorzystując bardzo słabą grę obrony i defensywnych pomocników “Nietoperzy”, szczególnie Ramiego. Ostatnią bramkę strzelił Xavi - po wejściu na boisko w końcówce. Real tym razem nie stracił u siebie gola, a strzelił Racingowi 4. Rywale grali większą część spotkania w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Cismy. Ronaldo strzelił tylko jedną bramkę i Messi traci do niego tylko jedną w klasyfikacji “Pichichich”.
Po długim oczekiwaniu, Levante w końcu straciło czwarte miejsce. W Walencji odbył się drugi mecz kolejki, w którym “Żaby” strzeliły Rayo 3 gole, a straciły aż 5. Bohaterami gości byli Diego Costa i Lass, którzy strzelili po 2 bramki. Rayo wygrało trzeci mecz z rzędu i wylądowało na ósmym miejscu - o dwa punkty od eliminacji do Ligi Mistrzów. Czwarty jest Espanyol, który na stadionie Getafe wywalczył tylko remis.
Levante wyprzedziły też Athletic Club i Atletico. Baskowie w pierwszej połowie meczu u siebie z Malagą grali bardzo słabo, ale nie stracili bramki. Po przerwie strzelili 3 gole, co było zasługą przede wszystkim Toquero. Madrytczycy w Gijon mieli bardzo wiele dobrych okazji bramkowych, ale tylko zremisowali 1:1 z walczącym o utrzymanie Sportingiem. Znów pognębieni zostali kibice Villarreal - ich drużyna przegrała na wyjeździe z Mallorką 0:4, a przy wszystkich golach asystował Chory Castro. Sevilla i Granada dały fanom powody do nadziei - wygrały odpowiednio 2:0 i 4:1.
Niemcy
Po 22. kolejce gorsze humory mają kibice Bayernu. Ich zespół tylko zremisował bez bramek we Freiburgu, a w międzyczasie wygrały wszystkie inne kluby z czołówki. Dortmund w Berlinie nie pokazał wielkiego futbolu, ale wygrał 1:0, po akcji Błaszczykowskiego i Lewandowskiego i golu Grosskreuza. Mecz oglądał z trybun nowy trener Herthy, Rehhagel. Moenchengladbach pokonało 2:1 Kaiserslautern, znów po szybkich kontrach. Nie grał Hanke a Hermann doznał kontuzji barku, po której czeka go przynajmniej miesiąc przerwy w graniu.
W derbach Północy Werder niespodziewanie pokonał HSV 3:1, mimo że to gospodarze przeważali. Bremeńczycy prowadzili już po 9 minutach po bramce Marina, potem gola w swoim dopiero czwartym meczu ligowym strzelił Trybull, a w ostatnim kwadransie drugiej połowy bramki strzeli Petric i Arnautovic (po katastrofalnym błędzie Westermanna i Rajkovicia). Schalke wygrało z Wolfsburgiem bardzo pewnie, a winni wyniku 4:0 byli tak popełniający błędy obrońcy jak i nieskuteczni napastnicy gości.
Pewnie u siebie wygrały też Leverkusen i Hannover, oba strzelając po 4 bramki. Bohaterem Bayeru był Kiessling, który strzelił 2 gole i przy jednym asystował. Stuttgart w końcówce podnieść ciśnienie hanowerczykom - po golu Okazakiego z przewrotki. Sytuację uratował jednak Zieler, broniąc strzał Ibisevicia z 6 metrów. W Norymberdze gospodarze wywalczyli bardzo ważne 3 punkty z Kolonią, a Hoffenheim u siebie tylko zremisowało z Moguncją.
Włochy
Trwa fatalna seria Interu. Po świetnych wynikach w drugiej połowie rundy jesiennej, teraz nie wygrał już 5 meczów z rzędu. W niedzielę Inter przegrał u siebie z Bolonią po dwóch bramkach Di Vaio i można powiedzieć, trener Ranieri nie zna dnia ani godziny. Ta kolejka przyniosła też blamaż Lazio, które w Palermo poległo 0:5, popełniając szkolne błędy w obronie. Fiorentina przegrała u siebie 0:3 z Napoli i goście mogą się czuć pewni siebie przed meczem z Chelsea.
Liderem pozostał Milan, po zwycięstwie 3:1 z Ceseną, ale stracił Boatenga, który zszedł z boiska z kontuzją. Juventus wygrał 3:1 z Catanią po dawno nie widzianych bramkach: Pirlo, Quagliarelli i Chielliniego. Turyńczycy będą mogli wrócić na pierwsze w najbliższy weekend - po meczu na wyjeździe właśnie z Milanem. Roma wygrała z Parmą 1:0 i do Lazio traci już tylko 4 punkty.
Francja
W meczu na szczycie nie było zwycięzcy. PSG zremisowało u siebie z Montpellier 1:1 i jego piłkarze mogą być zadowoleni przede wszystkim z tego, że utrzymali w tabeli punkt przewagi. Paryżanie co prawda wygrywali po atomowym strzale Alexa z wolnego, ale szybko wyrównał najlepszy w ekipie gości Belhanda. W drugiej połowie Utaka strzelił (głową, tak jak Belhanda) bramkę po centrze Giroud, ale w końcówce wyrównanie liderowi dała akcja Meneza i strzał Hoaroau.
W drugim bardzo interesującym meczu Bordeaux wygrało u siebie 1:0 z Lyonem, po dośrodkowaniu Obraniaka i bramce Gouffrana. Dzięki temu Lille zdobyło trzypunktową przewagę nad siedmiokrotnym mistrzem, po zasłużonym własnym zwycięstwie 1:0 nad Lorient. Saint-Etienne u siebie rozbiło Rennes 4:0 i wyprzedziło ten zespół w tabeli. OM tylko zremisował u siebie z Valenciennes 1:1. Co prawda marsylczycy grali w rezerwowym składzie, ale i tak przed meczem Ligi Mistrzów nie mogą być pewni siebie.