Wątpliwości co do rozstrzygnięcia można było mieć tylko przez pierwsze 10 minut. Niemcy rozegrali najlepszy mecz z 16 drużyn, które już pojawiły się na boiskach w RPA. Grali szybko, dokładnie, efektownie i dużo krótkimi piłkami. W dodatku - skutecznie, choć przy fatalnej dyspozycji australijskiej obrony, mogli byli strzelić jeszcze kilka bramek. Taki występ nie czyni jeszcze z miejsca kadry Loewa faworytami mundialu, ale przecież byli nimi… jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
“Bundestrainer” posłał na boisko zespół, którego skład personalny logicznie wynikał ze sparingów rozegranych w ciągu ostatnich trzech tygodni. Pozycje, wokół których było najwięcej niepewności, zajęli Badstuber i Mueller, przedstawiciele nowego pokolenia Bayernu. Na środku ataku zagrał jednak nie Cacau, a Klose. Najważniejszą rolę w akcjach ofensywnych spełniał Oezil, który poza tym, że nadawał akcjom tempo krótkimi podaniami, to jeszcze stale był gotowy wybiec spomiędzy obrońców do prostopadłego podania.
Niemcy rozpoczęli powoli dali Australijczykom rozegrać kilka akcji w ofensywie. Już w trzeciej minucie mogli oni objąć prowadzenie - ale po rzucie rożnym i błędzie niemieckiej obrony, strzał Garcii z trzech metrów zablokował Lahm. Potem zespół Verbeeka miał coraz więcej problemów z rozgrywaniem piłki i gubił ją przeważnie jeszcze przed polem karnym. Niemcy bronili się rozsądnie, ale na dodatek Australia grała bez napastników. Przekwalifikowany na tę pozycję Garcia nie wywiązał się z zadań a Cahill nie był tak niebezpieczny jak w Evertonie.
W ósmej minucie Podolski dał Niemcom prowadzenie, po prostopadłym podaniu Oezila i dośrodkowaniu Muellera. Po bramce zupełnie przejęli kontrolę nad meczem. Do mniej więcej 60. metra spokojnie rozgrywali piłkę, szukając przestrzeni na wymianę kilku szybkich podań, potem do akcji wkraczało czterech ofensywnych zawodników, którzy z reguły radzili sobie z Australijczykami. Byli dla nich zbyt szybcy i zbyt dobrze zorganizowani - za co brawa należą się Loewowi. Do końca pierwszej połowy gola strzelił jeszcze Klose - głową po centrze Lahma i fatalnym błędzie Neilla ze Schwarzerem. Stuprocentowych sytuacji nie wykorzystali Klose i Oezil.
Dziesięć minut po przerwie najpiękniejszą akcję meczu przeprowadzili Lahm, Khedira i Mueller, ale strzał ostatniego z nich przeleciał pół metra nad poprzeczką. Australijczycy po przerwie zmienili Grellę na Holmanna - co niewiele pomogło. Wkrótce czerwoną kartę (pokazaną przez sędziego zbyt pochopnie) dostał Cahill i Niemcy mogli być już pewni trzech punktów. W 68. i 70. minucie padły kolejne bramki dla Niemców po strzałach Muellera i Cacau - po kolejnych błędach obrońców australijskich. Było po meczu, a kolejne zmiany niczego nie zmieniły.
Zespół Loewa pokazał bardzo ofensywną piłkę, w której dominowała gra krótkimi podaniami w środku pola. Żaden z jego piłkarzy nie zagrał słabo a najwięcej zamieszania w ataku robił Oezil. Przeciwnik był bardzo słaby i prawdziwą siłę niemieckiej kadry zweryfikują kolejne mecze. Australijczycy raczej nie zdobędą w RPA nawet punktu. Celowali tylko w chamskich faulach (Neill, Grella, Cahill przede wszystkim).