Większość kibiców zapamięta ostatnią kolejkę Primera Division ze względu na popis Messiego w meczu z Valencią, ewentualnie też wygraną Realu w Valladolid i hat-trick kolejnego Argentyńczyka, Higuaina. Tymczasem w Gijon miało miejsce inne wyjątkowe wydarzenie - mecz Sporting-Athletic, w którym na boisku przebywali wyłącznie piłkarze urodzeni w Hiszpanii. Praktycznie rzecz biorąc, coś takiego może mieć miejsce tylko w tym kraju.

“Marca” z dumą wymienia w swoim tekście “100% producto nacional” nazwiska wszystkich zawodników z podstawowego składu i rezerwowych. Przypomina zresztą, że ostatni taki mecz miał miejsce przed rokiem (Athletic grał wtedy z drugoligową obecnie Numancią). W świecie, w którym piłkarze stali się towarem wymienianym bez względu na granice, klub taki jak Athletic, który jako główną zasadę tworzenia kadry przyjmuje zatrudnianie wyłącznie Basków, powinien mieć wyjątkową wagę. Zresztą w Sportingu w tym sezonie no boisko wyszło tylko trzech obcokrajowców.

Ogółem 35% zawodników w Primera Division to obcokrajowcy. Tę statystykę znacznie zawyżają składy Realu (58%), Barcelony (52%) i Sevilli (64%). Znacznie mniej graczy zagranicznych (29%) ma do dyspozycji Unai Emery w Valencii. Mniej niż jedna trzecia obcokrajowców gra też w: Racingu, Osasunie, Valladolid, Getafe, Xerez, a w Tenerife jest ich tylko 17%.

A jak jest w innych krajach? Niemiecka Bundesliga nie ma się czym chwalić. Składy zespołów w połowie tworzą obcokrajowcy. Najmniej jest ich w Werderze (34,4%, dane z transfermarkt.de) i VfB Stuttgart (35,7%). Nie obowiązuje tu hiszpańska zasada że im biedniejszy klub, tym mniej piłkarzy z zagranicy. Na podobnym poziomie udział obcokrajowców jest w Portugalii (53,8%), natomiast niższy w: Holandii (41,2%), Włoszech (42,5%) i Francji (42,1%).

Pod względem obecności zawodników z innych krajów w składach drużyn klubowych, wszystkich w tyle zostawia angielska Premier League. Tam można liczyć raczej na mecz bez Anglików na boisku. Średnio 66,7% zawodników stanowią obcokrajowcy, a w najsilniejszych klubach jest ona jeszcze wyższa. W Arsenalu przewyższa nawet taki standardy i dochodzi do 89%. Niewiele mniej jest obcokrajowców w Liverpoolu (80%) i Chelsea (76%), natomiast wśród klubów czołówki dumni ze swoich rodaków mogą być kibice Aston Villi (”tylko” 40% obcokrajowców). Dla Polaków marnym pocieszeniem może być fakt, że w Ekstraklasie tylko 21% graczy pochodzi z zagranicy. Jakoś specjalnie nie wpływa to na sukcesy reprezentacji i ligowców.

Skomentuj:
treść komentarza:
kto pisze:
email (nie wyświetlany):
strona www: