Po pierwszej połowie wszystko wyglądało dla kibiców Valencii jak najlepiej. W przerwie zespół gospodarzy usłyszał od swojego trenera wskazówki, które pomogły mu rozbić osłabionych brakiem Marcheny, Maty i Villi gości. Właśnie to, jak zmotywował Guardiola swoich piłkarzy i co powiedział Messiemu, powinno być najciekawsze dla widzów. Argentyńczyk wygrał ten mecz dla obrońców tytułu.
Barcelona cisnęła od samego początku, grając jak zwykle krótką piłką, w miarę możliwości bez przyjęcia. Emery przygotował swój zespół na taki styl gry gospodarzy i za pierwszą połowę można ich było tylko pochwalić. Dobrze spisywał się na lewej obronie Bruno - bo głównie jego stroną atakowali: Daniel Alves i Pedro Rodriguez. Valencia kontrowała, przed wszystkim prawym skrzydłem, gdzie od obrońców dobrze odskakiwał Pablo Hernandez. W okolicy 30 minuty goście wypracowali sobie dwie dobre sytuacje - ale najpierw Pique zablokował strzał Silvy, a potem Valdes złapał dośrodkowanie Domingueza.
Jedyny duży błąd obrony Valencii miał miejsce w 32. minucie. Messi dostał piłkę w prezencie od Dealberta (który więcej wpadek miał po przerwie) i pobiegł na spotkanie Cesara Sancheza. Weteran w bramce gości zdołał odbić piłkę za bramkę. Chwilę później, znów w sytuacji “sam na sam”, Messiemu nie wyszedł drybling i oddał przeciwnikowi piłkę. Na zakończenie pierwszej połowy kontuzji doznał Albelda i zastąpił go Manuel Fernandes - co zapewne wpłynęło na wynik w drugiej połowie.
Drugą połowę goście rozpoczęli z bardzo mocnym pressingiem, który miał uniemożliwić grę Inieście i Xaviemu. Rzeczywiście, obaj rozgrywający Barcelony wypadli raczej słabo. Z dobrej strony pokazywał się za to Henry, który w drugiej połowie zastąpił bardzo słabego tego dnia Bojana. W 55. minucie do akcji wkroczył Messi i nieprawdopodobnie szybkimi dryblingami zgubił Bruno, Dealberta, “położył” Cesara i strzelił do pustej bramki. Od tej bramki Barcelona dominowała na całym boisku i stwarzała sobie (w dużej mierze dzięki Henry’emu) kolejne sytuacje.
Mecz mógł się ułożyć inaczej, bo w 69. minucie idealną sytuację na wyrównanie miał Zigić. Serb dostał piękne podanie prostopadłe od Banegi, ładnie wyszedł zza linii obrony, ale w pojedynku z Valdesem zupełnie stracił głowę. W tej samej minucie Maduro dostał drugą żółtą kartkę (7. z rzędu mecz Valencii kończony w osłabieniu) i wygrana Katalończyków była niemal pewna. Wyrok wykonał Messi w 81. i 83. minucie. Druga bramka padła po podobnej akcji jak pierwsza - tyle że tym razem napastnik strzelił w długi róg. Trzecia była efektem podania Iniesty do Henry’ego i asysty Francuza. Po raz kolejny zupełnie z kryciem zbyt szybkiego Argentyńczyka nie poradził sobie Dealbert.