Dwadzieścia kolejek ligowych - tyle wystarczyło by szefowie FC Villarreal ostatecznie stracili zaufanie do Ernesto Valverde. Atmosfera w zespole musi być wyjątkowo zła, skoro nie czekali nawet ze zwolnieniem do czasu zatrudnienia szkoleniowca “z nazwiskiem”. Piąty zespół poprzedniego sezonu do końca obecnego poprowadzi Juan Carlos Garrido, który w Villarreal ostatnio odnosił duże sukcesy z rezerwami.
Nowy opiekun pierwszego zespołu będzie miał tylko dwa tygodnie by zmotywować zawodników i przygotować ich do meczów z VfL Wolfsburg (też świeżo po zwolnieniu trenera). Być może też zasili kadrę wyróżniającymi się zawodnikami rezerw, tym bardziej że w styczniu odeszli Sebastian Eguren, Fabricio Fuentes i Jonathan Pereira. Odejść może jeszcze Marco Ruben. Garrido będzie miał o tyle łatwiejsze zadanie, że w grze Villarreal pozostaje tylko w Primera Division i Lidze Europejskiej.
Bilans pracy Valverde jest negatywny. Z zespołem składającym się w dużej części z graczy, którzy zajmowali w ostatnich latach trzecie, piąte, siódme, drugie miejsce, w połowie sezonu Valverde jest zaledwie 10. Wydawało się, że po katastrofalnych pierwszych kolejkach nadszedł przełom, jednak ostatnio wyniki znów przemawiają przeciwko trenerowi zwanemu w Baskonii “Txinguirri” - Mrówką. Jego zespół przegrał w lidze osiem razy, stracił 29 bramek. Nie pomogło mu też odpadnięcie z Pucharu Króla po meczach z Celtą. Przyzwoita gra na froncie europejskim nie była dla prezesa Fernando Roiga okolicznością łagodzącą.
Powinien jednak zastanowić się dwa razy nad swoją decyzją. Valverde przejął zespół po pięciu latach pracy Manuela Pellegriniego, którego odejście na pewno było wielką zmianą dla piłkarzy. Co prawda kadrę opuścili tylko gracze odgrywający drugoplanowe role, ale jedynym naprawdę dużym wzmocnieniem był Nilmar. Ivan Marcano, za którego klub zapłacił 6 milionów euro, na razie nie dowiódł swojej klasy. Trzeba też pamiętać o kontuzjach, które prześladowały kadrę Valverde od początku sezonu. Można się zastanowić nad tym, jak poradził by sobie inny szkoleniowiec.
Zapewne Roig i jego zarząd, widząc na co dzień efekty pracy trenera, rozmawiając z piłkarzami i kibicami, mają lepsze możliwości oceny osiągnięć i potencjału Valverde. Mimo wszystko, dałbym mu czas do końca sezonu. Jeśli Garrido nie zdoła poprawić w tym czasie gry zespołu, nie zakwalifikuje się do europejskich pucharów, szefów klubu znów będzie czekało poszukiwanie trenera, a potem nerwowe obserwowanie startu od nowa. Tymczasem co by nie powiedzieć o zwolnionym w niedzielę szkoleniowcu, ma na koncie sporo sukcesów.
Przyszłość nie rysuje się jednak przed Valverde różowo. Ostatnio brakuje mu stabilności, po roku pracy w Villarrealu, roku w Olimpiakosie, dwóch latach w Espanyolu. Wydaje się, że jego przeznaczeniem jest powrót do Bilbao, tyle że Joaquin Caparros może zostać zwolniony tylko w przypadku wręcz katastrofalnej końcówki sezonu. Valverde pewnie już w najbliższym czasie dostanie jakieś oferty pracy (może nawet z Atletico, gdzie po zmianie trenera też nie jest dobrze), ale niekoniecznie je przyjmie. Jego reputacja ucierpiała w ciągu ostatnich sześciu miesięcy i być może powinien jakiś czas odpocząć od trenowania. Z drugiej strony, czy za pół roku będzie ktoś pamiętał o szkoleniowcu, który wprowadził Espanyol do finału Pucharu UEFA?