Zupełnie niespodziewany sposób przegrywania jak na Chelsea: wypuszczenie meczu spod kontroli, stracenie czterech bramek i dwie niepotrzebne czerwone kartki. Goście wykorzystali doskonale swoje szanse, ale wagę ich zwycięstwa zmniejsza to, że piłkarze Ancelottiego nie byli sobą. Na szczęście Terry nie pobił Bridge’a - ani odwrotnie.
+Czytaj dalej
Goście nie poddali się i polegli - mimo wszystko w dobrym stylu. Już od początku było wiadomo, że bez jedynych dwóch wartościowych środkowych obrońców czeka ich bardzo ciężkie zadanie. Dwie pierwsze bramki stracili ze stojącej piłki, a gdy skoncentrowali się na odrabianiu strat - dostali kolejne. Świetny mecz Cristiano Ronaldo, który przy odrobinie szczęścia poza trzema asystami i bramką, mógł zapisać na swoje konto jeszcze więcej.
+Czytaj dalej
Moyes to nowy Ferguson? Może to dużo za dużo powiedziane, ale zespół kolejnego Szkota ma w sobie coś, co wielokrotnie pozwalało wygrywać MU walkę z równorzędnymi lub nawet mocniejszymi na pierwszy rzut oka rywalami. Tym razem prowadzenie nie dało wygranej drużynie z Old Trafford. Everton zdominował środek pola, a potem wykorzystywał potknięcia przeciwnika - właśnie jak zwykle robią to gracze Fergusona.
+Czytaj dalej
UEFA, chcąc zwiększyć zyski z transmisji (biurokracja pożera wielkie pieniądze) i zainteresowanie, zdecydowała się rozbić jedną kolejkę 1/8 finału na dwa tygodnie. Poza tym, pierwsze cztery mecze nie przyniosły niczego nowego - potwierdziły tylko kilka dobrze znanych prawidłowości. Może jedynym wyjątkiem była przegrana Realu w Lionie, po pięknym golu mało aktywnego w ofensywie Makouna.
+Czytaj dalej
Trudno powiedzieć, czy praca Quique Sancheza Flores w końcu zaczyna przynosić efekty, czy to tradycyjnie wyższa forma Atletico w meczu przeciwko najsilniejszym drużynom. W każdym razie w niedzielnym meczu ten zespół zagrał najlepiej w tym roku i zaserwował pierwszą ligową porażkę Barcelonie, która zagrała bez trzech podstawowych obrońców.
+Czytaj dalej