Zanosi się na jeszcze bardziej emocjonujący sezon niż przed rokiem. Czołowe cztery zespoły traciły ważnych graczy i raczej uzupełniały skład, niż dokonywały wielkich zakupów. W lidze przynajmniej trzy inne zespoły mają podstawy by marzyć o wdarciu się do Ligi Mistrzów i zarobić jeszcze więcej pieniędzy na kolejne wzmocnienia. Tego lata na transfery w Premier League wydano około 550 milionów euro.
Fani MU mieli przynajmniej rok by pożegnać się z Cristiano Ronaldo, a sztab klubu wykorzystywał ten czas by podbijać jego cenę. Latem mistrz stracił też Teveza, a wzmocnienia nie zaspokajają ambicji kibiców - nawet jeśli na Valencię wydano 19 milionów. Owen w planie Fergusona chyba ma być graczem na miarę Solskjaera - cudownym rezerwowym. Pozostali nowi to “talenty”. Wicemistrz z Liverpoolu też stracił czołowego gracza na rzecz Realu. Alonso ma zastąpić Aquilani - i nie wiadomo kiedy mu się to uda. Dużym wzmocnieniem będzie na pewno Glen Johnson, który jest w życiowej formie.
Arsenal i Chelsea dokonały po jednym istotnym wzmocnieniu. Zarówno Thomas Vermaelen jak i Jurij Żirkow powinni grać w podstawowych składach tych klubów. Osłabienia zespołu Wengera są poważne i nie zostały zrekompensowane - jeśli pojawią się kolejne kontuzje, Arsenal wypadnie poza czwórkę. Jego niebiescy stołeczni rywale nie stracili ważnych graczy, za to Everton - podstawowego obrońcę Lescotta, który od tej pory na zawsze będzie witany na Goodison Park gwizdami. W zamian za niego Megson pozyskał dwóch obrońców na pewno szybszych, choć skorych do popełniania głupich błędów: Distina i Heitingę. Bilialetdinow to transfer z gatunku ryzykownych, szczególnie że w grę wchodzi 10 milionów, a ten gracz nie pasuje w pełni ani do ataku ani na skrzydło w systemie preferowanym przez Szkota. Szkoda, że nie udało mu się ściągnąć Van der Vaarta.
W Aston Villi O’Neill tym razem chyba maksymalnie wykorzystał dostępne środki i zakupił siedmiu piłkarzy za 47 milionów euro. Kibice już wiedzą, że Barry’ego ma zastąpić Delph, który do tej pory pokazywał kreatywność w League One i ma tylko 19 lat. Mogą też się głowić, po co w zespole drugi reprezentacyjny lewoskrzydłowy, ale Downing był okazją na wyprzedaży. Po odejściu Laursena środek obrony ma wzmocnić Dunne i chyba będzie w stanie go zastąpić. Kolejni nowi obrońcy to Beye i Warnock. W Tottenhamie ‘arry kontynuuje kompletowanie swoich byłych podopiecznych i zatrudnił Croucha i Krajncara. Poza tym skorzystał z wyprzedaży w Newcastle i ściągnął Bassonga, który przyłożył nogi do spadku tego klubu. Z klubu odszedł Bent, który nie ustępuje klasą Crouchowi i Zokora, a poza tym ponad tuzin niepotrzebnych graczy - za co należy się Redknappowi nagroda. Tym bardziej, że początek ligi jest bardzo obiecujący.
I wreszcie Manchester City, który zdążył już zrazić do siebie większość klubów Premier League, podkupując wytrwale ich piłkarzy. Biedny Hughes, nie dość że stał się czarną owcą, to jeszcze będzie musiał zbudować drużynę, w której będzie miejsce dla sześciu klasowych napastników. Jeśli uda mu się zająć 4. miejsce, dowiedzie swojej klasy. Nawet wydając na transfery 140 milionów euro, nie jest to łatwe. Na razie MC właśnie zaraz za podium z kompletem punktów. Można tylko spytać, czy w meczach przeciwko czołówce ten zespół też będzie grał z trzema napastnikami i dwoma ofensywnymi pomocnikami w składzie? I jak długo będą spokojni gracze odstawieni na ławkę - tym bardziej jeśli zespół szybko odpadnie z krajowych pucharów.
Z pozostałych zespołów prawie każdy zanotował jakieś ciekawe transfery. Wyjątkiem są właściwie tylko dotknięte kryzysem Portsmouth, Bolton i Burnley. To jedyna liga, w której awansujące zespoły z miejsca wydają na wzmocnienia 20 milionów euro, a już zupełnie nie można uwierzyć w 42 miliony wydane przez Sunderland - którego budżet ucierpiał przecież podczas rządów Keane’a. Teraz, gdy za sterem jest doświadczony menedżer, wyniki tego klubu powinny być lepsze. Ciekawe, jak tym razem powiedzie się Stoke, gdzie Tony Pulis wydał tym razem aż 20 milionów i ściągnął między innymi dwóch uciekinierów z Middlesbrough. Biorąc pod uwagę brak osłabień, celem powinien być środek tabeli, podobnie jak zaciskający pasa West Ham i grający na czterech frontach Fulham.
W tej lidze nie ma skazanych na spadek, no może z wyjątkiem Birmingham…