Początek rundy rewanżowej w Hoffenheim nie był udany dla gospodarzy. TSG po pechowej kontuzji Ibisevica zmieniło ustawienie na 4-4-2 i w konsekwencji miało spore problemy z rozgrywaniem akcji - nawet jeśli Salihovic często starał się grać jak napastnik. Goście wykorzystali błędy miejscowych i bronili się bardzo rozsądnie.
Szczególnie duży udział w tym był Simona Rolfesa, który świetnie pilnował graczy przeciwników i odbierał im piłkę. Mając kogoś takiego do dyspozycji, Joachim Loew nie musi się martwić upływem lat i spadkiem formy Fringsa. Drugą z gwiazd tego meczu był Helmes, także już reprezentant, który strzelił dwa gole, był szybki, zdecydowany i dokładny. Niemal za każdym razem gdy dostawał piłkę, stwarzał zagrożenie dla bramki przeciwnika.
Były gracz FC Koeln strzelił gola już w 3. minucie po ładnym wejściu dryblingiem Renato Augusto z prawej i płaskim dośrodkowaniu. W tej sytuacji zupełnie zaspał cały środek pomocy TSG: dwaj Brazylijczycy powinni byli asekurować swoich obrońców. Po zdobytym golu goście grali twardym pressingiem, co przyniosło pozytywne efekty. Już po 10 minutach po wrzutce w pole karne Nilsson, zamiast wybić piłkę, przewrócił się i pozwolił Helmesowi na (przypadkowe) odegranie do Rolfesa - który wykończył akcję.
Gospodarze strzelili gola kontaktowego w 31. minucie po kontrze: Sanogo ładnie podał na wolne pole do Ba, a ten został przewrócony przez Adlera. Karnego wykorzystał Salihovic. Goście prowadzili grę już do końca 1. połowy - ale nie stworzyli niebezpiecznych sytuacji. Pozwolili za to Bayerowi na powiększenie prowadzenia. Trzeciego gola dla drużyny z Nadrenii strzelił Helmes - po rzucie wolnym i podaniu Zdebela.
Rezultat ustalił już 3 minuty po przerwie Castro - głową po rzucie wolnym. W tej sytuacji karygodne błędy popełnili Vorsah (zastąpił fatalnego Nilssona) i Hildebrand. TSG nadal często gubiło piłkę w środku pola - na skutek wzorowego pressingu gości. Drużyna Bruno Labbadii mogła wygrać wyżej - ale kilka razy okazało się, że Kiessling ma duże braki pod względem szybkości i dryblingu. Helmes po przerwie nie wykorzystał 2 dobrych okazji na hat-tricka. Stuprocentowej okazji nie wykorzystał też Schwegler. Obaj napastnicy gości przez cały mecz często schodzili na skrzydła i tam przejmowali długie podania z obrony. Pod względem takiej gry Helmes przypomina trochę innego byłego gracza z Kolonii - Podolskiego.
Może to tylko nagłe załamanie formy - ale z taką grą TSG skończy sezon na 6. miejscu. Za to Bayer może nawet być mistrzem - o ile tak samo będzie grał z bardziej znanymi zespołami z czołówki.