W tym meczu oba zespoły nie zachwycały grą w obronie. Więcej błędów popełniła Roma i to, a także instynkt Diego Milito, zdecydowały o wyniku meczu. Niestety, swój duży udział mieli sędziowie, którzy nie uznali prawidłowego gola Panucciego oraz nie odgwizdali karnego po faulu Ferrariego na Menezie. Fatalna seria wicemistrzów trwa.
Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 4. minucie po zaspaniu Riise i przytomnym strzale Sculliego. Roma wyrównała 25 minut później - po centrze z rzutu wolnego i zbiorowym błędzie obrony. De Rossi, niepilnowany, miał dwie szanse na strzelenie gola i jego dobitka własnego strzału wpadła do siatki Rubinho. Pomocnik reprezentacji Włoch był najlepszy w swoim zespole, dobrze grał także Loria. Słabo szła gościom gra skrzydłami, szczególnie lewym, gdzie grali Riise i Menez. Malo aktywny był Perrotta, a Vucinić dostawał mało celnych podań.
Druga połowa zaczęła się od ofensywy Romy, której efektem była niesłusznie nieuznana (liniowy pomylił się przy spalonym o 3-4 metry!). Wtedy drużyna Spalettiego przegrywała 1:2 po podaniu Juricia i strzale z bliska niepilnowanego Milito (Perrotta spalił spalonego). Wkrótce czerwoną kartkę za brzydki faul i kłótnię z sędzią dostał De Rossi, a przed samym końcem meczu swojego drugiego gola zdobył Milito po podaniu równoleglym do linii końcowej od Paladino i błędzie Lorii.
W zespole gospodarzy wyróżnił się oczywiście Milito, ale także bardzo pewny w odbiorze i kryciu Jurić, kreatywny Gasbarroni i najlepszy w obronie Biava. Ferrari i Criscito świetne interwencje przeplatali błędami i Geno, biorąc pod uwage grę trzema obrońcami, miała dużo szczęścia że straciła tylko jednego gola. Mam wrażenie że ustawienie gospodarzy było zbyt ofensywne, przyniosło jednak efekt.
poziom spotkania: 4/6
najlepszy na boisku: Diego Milito