Ten kto spodziewał się po tym meczu kreatywności, futbolu ofensywnego i wielu bramek, bardzo się zawiódł. Derby stolicy Andaluzji zawiodły też po prostu poziomem piłkarskim. Było dużo walki, biegania, fauli, ale ładnych zagrań - niewiele. Remis nie przynosi chwały żadnemu z zespołów, ale też nie jest dla nich zły. Szczególnie dla gości, których trener Manolo Jimenez nastawił defensywnie.
Pierwsza połowa była ciekawsza. Znacznie więcej sytuacji miał w niej Betis, którego skrzydłowi Gonzalez i Sergio Garcia robili dużo szumu i wypracowywali wspólnie z Emaną sytuacje dla Pavone. Jedyny napastnik gospodarzy nie wykorzystał żadnej z nich, dawał się wyprzedzać obrońcom lub nie trafiał w piłkę. Z kolei skrzydłowi z podstawowego skłądu Sevilli - Adriano i Acosta - rzadko zbliżali się do pola karnego i nie biegali zbyt szybko. Ich drużyna miała duże problemy z rozgrywaniem piłki - z tym zadaniem nie radzili sobie na środku Romaric i Duscher, a Kanoute i Luis Fabiano nie cofali się by rozdzielać podania. Nie pojawiali się też na skrzydłach, co ograniczało opcje ataku.
Kiepskiej organizacji gry Sevilli nie zmieniły zmiany w drugiej połowie: na boisko weszli Capel, Jesus Navas i Maresca. Drużyna, ktora latem straciła dwóch podstawowych środkowych pomocników, często gubiła piłki w środku pola lub podawała niecelnie na boki. Betis w drugiej połowie też nie wyglądal wiele lepiej, ale jego obrona grała na tyle dorze, że goście nie stworzyli sobie dobrych sytuacji do zdobycia bramki. Im także brakowało zgrania i nadal nie zdobyli pierwszej bramki w tym sezonie.
[...] słabej grze Adriano i Piattiego na stadionie Betisu, trener Jimezez przeciwko Espanyolowi wystawił Capela i Jesusa Navasa. Obaj wykonywali swoją [...]