Od początku druga linia Ruchu miała dużą przewagę - nie traciła bezsensownie piłek jak Cracovia, pewnie je odbierała. Ładnie skrzydłami atakowali: Brzyski i przede wszystkim Zając, który już w 7. minucie miał sytuację “sam na sam” z Cabajem, ale świetnie interweniował bramkarz gości. Przez całą pierwszą połowę gospodarze byli lepsi, a po przerwie zasłużenie strzelili gole.

Po przejęciu piłki przed własnym polem karnym gospodarze bardzo ładnie rozgrywali szybkie ataki, szczególnie w pierwszej połowie. Piłkę do przodu podawali Grzegorz Baran lub Rafał Grodzicki, w okolicach linii środkowej następowała wymiana krótkich podań między Nowackim, Scherfchenem, Zającem lub Brzyskim, a następnie piłka była zgrywana do na skrzydło do jednego z napastników. Na tym najczęściej kończyły się te ataki, bo w polu karnym piłkę przejmowali zawodnicy Cracovii. Gdyby Ruch wykorzystywał swoją przewagę w organizacji gry i rozgrywaniu piłki, mógłby wygrać różnicą wielu bramek.

W drugiej połowie nowy (tymczasowy) trener Ruchu słusznie zmienił pasywnego Fabusa na Sobczaka. Ten piłkarz w 54. minucie pięknie strzelił głową do siatki po dośrodkowaniu Brzyskiego z rzutu wolnego. W tej sytuacji nie popisała się nieźle grająca obrona Cracovii - nikt nie pilnował strzelca bramki. Już po 90. minucie błąd popełnił Cabaj, który po podaniu do tyłu Polczaka oddał piłkę Sobiechowi. Gracz Ruchu, który 10 minut wcześniej wszedł na boisko, zdołał trafić do siatki.

W wyjściowym zespole Cracovii znów zabrakło Pawlusińskiego, mimo że strzelił w tym sezonie wszystkie bramki. Cracovia znów przegrała. Można się spodziewać że w następnym meczu u siebie trenera Majewskiego przywitają gwizdy - zasłużone, chyba że Pawlusiński nie był w pełni sił (wszedł w drugiej połowie). W meczu z Ruchem co najmniej przyzwoicie zaprezentował się nowy środkowy obrońca Milosević. W ogóle trudno wyróżnić kogokolwiek z drużyny “Pasów” poza Cabajem, który wyróżnił się sam. Gra długą piłką, z kontry, wyraźnie nie służyła gościom. Niczego nie pokazali Krzywicki, Dudzic ani Smadny w ataku. To była “tragiczna piłka” - jak po końcowym gwizdku powiedział Nowak.

Pierwszy mecz gospodarzy po tajemniczym odejściu trenera Radolsky’ego był udany dla Ruchu. Duża w tym zasługa Bogusława Pietrzaka, który dobrze dobrał skład i taktykę, a w dodatku wysłał na boisko z ławki rezerwowych dwóch strzelców bramek bramek.

poziom spotkania: 3/6
najlepszy na boisku: Maciej Scherfchen

Skomentuj:
treść komentarza:
kto pisze:
email (nie wyświetlany):
strona www: