Ciekawy mecz ze względu na to, jak pokaże się mająca wielkie ambicje drużyna Feliksa Magatha w starciu ze średniakiem z Ruhrpottu. Okazało się że kilku doświadczonych piłkarzy gospodarzy z łatwością obnażyło braki organizacyjne i indywidualne VfL z Nadrenii, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej były trener Bayernu dokonał właściwych zmian i jego drużyna wywalczyła jeden punkt.
Pisząc o doświadczonych piłkarzach Bochum, mam na myśli przede wszystkim: Daniela Imhofa, Paula Freiera, Christopha Dabrowskiego i Vahida Hashemiana. W rozbijaniu obrony Wolfsburga pomogli im jeszcze młodzi: Stanislav Sestak i Mimoun Azaouagh. Już w 12. minucie Po wspaniałym prostopadłym podaniu Imhofa Sestak wyszedł na czystą pozycję i jak by powiedzieli Niemcy, był “eiskalt” w pojedynku z Diego Benaglio. Jeszcze w pierwszej połowie ta piątka piłkarzy wielokrotnie ogrywała szybką wymianą piłki lub długimi podaniami zupełnie zagubioną obronę Magatha. Pięć minut po przerwie padla druga bramka dla gospodarzy - strzelił ją głową Dabrowski po pięknym dośrodkowaniu Azaouagha. Obrona gości była ustawiona fatalnie.
Już po minucie było 2:1. Bramkę “Wilki” zawdzięczały raczej zamieszaniu i przypadkowi niż składnej akcji. Podawał Christian Gentner, piłka odbijała się od obrońców Bochum, aż w końcu Costa niechcący wbił ją do bramki przeciwnika. Z czasem przewaga Wolfsburga rosła, a gracze gospodarzy coraz częściej się gubili. wykorzystał to wprowadzony na boisku po przerwie Mahir Saglik, który w stylu najbardziej doświadczonych wyjadaczy spokojnie dryblował w polu karnym i nie dał Danielowi Fernandesowi szans. Po strzeleniu bramki niemal powtórzył tę akcję, ale z linii wybił któryś z graczy przeciwnika. Turek jest wyjątkowo pewny jak na rezerwowego, ktory niedawno zmienił trzecią ligę na pierwszą i pewnie niedługo będzie wychodził w pierwszym składzie swojej drużyny.