Mecz Schalke z Werderem jak zwykle był bardzo emocjonujący. Była tow dużym stopniu zasługa napastników, ale w jeszcze większym - katastrofalne błędy obrony jednej i drugiej drużyny. Powinno się skończyć na przykład na 4:4. Tymczasem jedni i drudzy nie potrafili wykorzystać defensywnych wpadek i stracili tylko po jednej bramce.
Już w 10. minucie nowy-stary napastnik Werderu Claudio Pizarro dostał świetne podanie od Markusa Rosenberga i znalazł się “sam na sam” z rezerwowym bramkarzem Schalke Mathiasem Schoberem. Nie zdołał go pokonać. Chwilę później Mladen Krstajic i Marcelo Bordon usilnie chcieli zaliczyć asystę przy bramce Rosenberga ale Szwed tego nie wykorzystał. Po drugiej stronie boiska serię kiksów obrońców gospodarzy po rzucie rożnym zakończyło wybicie piłki z linii bramkowej przez Sebastiana Boenischa. Pomocnicy i napastnicy Schalke prostymi środkami ogrywali obronę Werderu, ale w decydujących momentach zawodzili.
W ofensywie bardzo dobrze radzili sobie Christian Pander i Heiko Westermann - za to w obronie zdarzały im się błędy. Po części było to konsekwencją sposobu gry Rosenberga i Pizarro - obaj byli niemal przez cały czas w linii z ostatnimi obrońcami gości. W 35. minucie po pięknej centrze Fringsa po raz kolejny zawiódł Pizarro. W pierwszej połowie Schober uratował Schalke przynajmniej dwa razy przed stratą bramki.
Drugą połowę od mocnego uderzenia rozpoczął Werder. Grającego w Chinach Diego z powodzeniem zastępował Mesut Ozil - pojawiający się raz w środku, raz na skrzydłach, prowadząc długo piłkę i dokładnie podając. Gospodarze wyszli na prowadzenie po godzinie właśnie po jego akcji lewą stroną - minął Benedikta Howedesa i dośrodkował. Piłkę przepuścił Rosenberg a Frings uderzył z linii pola karnego nie do obrony.
W ciągu kolejnych 20 minut obie drużyny miały świetne okazje do zdobycia bramek - Schalke po kolejnych fatalnych błędach Tima Wiesego, Werder po akcji Sanogo i Almeidy. W końcu na 5 minut przed końcem gospodarze zasłużenie stracili gola. Strzelił go (ze spalonego) Westermann po centrze Pandera i główce Howedesa.
Z taką formą obrońcy jednych i drugich nie mają czego szukać w Lidze Mistrzów…